facebook
net4log

NA TEMAT

Kto¶ zapomnia³, czym tak naprawdê s± banki

Z Ew± Ilnick±, radc± prawnym, specjalist± od prawa finansowego i bankowego, rozmawia Barbara Ku¶nierz.

na_temat "miesiêcznik KAPITA£OWY": Rozrzutni obywatele, niefrasobliwe rz±dy, ataki spekulacyjne. Gdzie szukaæ przyczyn i odpowiedzialnych za kryzys w strefie euro?

Ewa Ilnicka: Kryzys w strefie euro rozpocz±³ siê od kryzysu finansów publicznych - wzrostu d³ugu publicznego oraz wzrostu kosztów obs³ugi tego d³ugu w tzw. krajach PIIGS (Portugal, Ireland, Italy, Greece, Spain). W dyskusjach na temat przyczyn kryzysu najczê¶ciej wskazuje siê: obrót spekulacyjnymi instrumentami pochodnymi (w szczególno¶ci strukturyzowanymi opcjami oraz Credit Default Swaps), brak dyscypliny w finansach publicznych, niewype³nianie przez niektóre z pañstw strefy euro standardów dotycz±cych poziomu inflacji i stosunku d³ugu publicznego do PKB, czy te¿ spready papierów skarbowych, krajów dotkniêtych problemami, wzrastaj±ce ponad dochodowo¶æ instrumentów skarbowych innych pañstw Unii Europejskiej. Uwa¿am jednak, ¿e - od strony systemowej - przyczyn kryzysu, o którym mówimy, nale¿y - w pierwszej kolejno¶ci - poszukiwaæ w niewydolno¶ci szeroko rozumianych mechanizmów kontrolnych i konsekwentnie w niewydolno¶ci instytucji nadzorczych i to zarówno na poziomie poszczególnych pañstw jak i w ujêciu transgranicznym.

W oku cyklonu znalaz³y siê banki i instytucje finansowe. I nie jest to wcale miejsce spokojne.
Odnosz±c powy¿sze tylko do banków i instytucji finansowych, widoczny "go³ym okiem" jest powszechny brak przejrzysto¶ci i transparentno¶ci w standardach dzia³ania tych podmiotów. Obecnie, chyba najczê¶ciej podnosi siê - tak¿e w judykaturze europejskiej - zarzut niewykonywania lub nieprawid³owego wykonywania przez banki i instytucje finansowe szeroko rozumianych obowi±zków informacyjnych wobec swoich klientów. I jest to bardzo istotny kierunek po¿±danych spo³ecznie zmian, bo przecie¿ stan niedoinformowania lub niew³a¶ciwego informowania klientów banków o ryzykach, strukturach produktów, ich cenie i mechanizmach jej ustalania - istnieje od wielu lat. Przez ten okres by³ on akceptowany przez instytucje nadzorcze, które nie podejmowa³y wystarczaj±cych i kierunkowych inicjatyw w tym zakresie. I nie chodzi mi tutaj o nadmierny interwencjonizm instytucjonalny czy pañstwowy tylko o racjonalne oczekiwanie spo³eczne, ¿e bêdzie zachowywany zdrowy rozs±dek w stawianiu wymagañ i ocenie sytuacji przez tych, którzy maj± przecie¿ wiedzê i kompetencje do rzetelnej oceny obszarów, za które de facto odpowiadaj± lub przynajmniej odpowiadaæ powinni.

Wizje ekonomistów, polityków i publicystów prowokuj± zadanie konkretnego pytania: Czy strefa euro przetrwa?
Warto przypomnieæ, jakie warunki musi spe³niaæ unia walutowa, aby mog³a sprawnie dzia³aæ. Robert Mundell, który w 1999 r., a wiêc w roku powstania strefy euro - otrzyma³ ekonomiczn± nagrodê Nobla m.in. za badania nad tzw. optymalnymi obszarami walutowymi, jest autorem kanonicznego ju¿ tekstu opisuj±cego warunki, które musi spe³niaæ unia walutowa, aby mo¿na by³o j± uznaæ j± za strefê optymaln±. Musi byæ to obszar, na którym istnieje mobilno¶æ czynników produkcji - a wiêc taki, w którym zapewniona jest swoboda przep³ywu tak pracy jak i kapita³u, obszar na którym rynek pracy jest elastyczny, czyli w praktyce zapewniaj±cy relatywnie nisk± ochronê miejsc pracy, umo¿liwiaj±cy szybk± redukcjê zatrudnienia w sytuacji kryzysowej, na którym brak sztywno obowi±zuj±cych zasad w tym np. wi±¿±cych, wynegocjowanych zbiorowych uk³adów pracy. Musi on tak¿e mieæ zdolno¶æ do amortyzowania lokalnie wystêpuj±cych zmian czy asymetrii w obszarze fiskalnym. Tymczasem, liczne wystêpuj±ce ró¿nice pomiêdzy krajami cz³onkowskimi w strefie euro sprawiaj±, ¿e nie spe³nia ona dzi¶ wielu kryteriów optymalnego funkcjonowania. Wystêpuje w niej stosunkowo niska mobilno¶æ pracy, brak wspólnej polityki fiskalnej etc. Z drugiej strony wydaje siê, ¿e koszty, konsekwencje i ryzyka konwergencji na lokalne waluty, by³yby obecnie na tyle trudne do przewidzenia, ¿e scenariusz taki, mimo ¿e ponoæ testowany, wydaje siê ma³o prawdopodobny do zrealizowania.

Euro to droga bez powrotu?
Plany ratowania wspólnej waluty, nale¿y chyba jednak traktowaæ jako nie akceptowan± przez wszystkich, bardzo kosztown± inwestycjê na przysz³o¶æ. Milton Friedman powiedzia³ kiedy¶, ¿e strefa euro nie przetrwa swojego pierwszego kryzysu. Jak bêdzie w rzeczywisto¶ci, zapewne bêdziemy mogli w najbli¿szej przysz³o¶ci wspólnie obserwowaæ.

Fotel obserwatora jest wygodny, ale nie dla instytucji finansowych. Jak bumerang powraca kryzys zaufania do instytucji bankowych. Trudno siê temu dziwiæ, gdy¿ banki nie ufaj± sobie nawzajem.
Banki nie ufaj± sobie nawzajem? Nie wiem czy podzieli³abym ten pogl±d... ale wracaj±c do odpowiedzi na zadane pytanie, z ca³± pewno¶ci± mamy do czynienia nie tylko z kryzysem zaufania do instytucji bankowych, ale tak¿e z kryzysem zaufania w zdecydowanie szerszym ujêciu, rozumianym jako kryzys zaufania do rz±dów i decydentów w ogóle. ¦wiadcz± o tym liczne formy protestów, z jakimi mamy, w ostatnim czasie, do czynienia: protesty "Oburzonych", europejskie akcje "Bank Run" czy amerykañskie "Bank Transfer Day" ("Dzieñ Rezygnacji" czy "Zmiany Banków" lub - jak dosadniej okre¶lono tego typu akcje - "Dzieñ Spuszczenia Banków na Drzewo").

Stoj± za tym zwykli, niezadowoleni obywatele.
Inicjatywy te s± skierowane na bojkot, g³ównie globalnych instytucji finansowych i polegaj± na zachêcaniu obywateli do wyp³acania pieniêdzy z banków lub przenoszenia ich do banków mniejszych dzia³aj±cych tylko lokalnie takich jak np. nasze banki spó³dzielcze. Opisywane inicjatywy s± najczê¶ciej podejmowane przez m³odych, aktywnych spo³ecznie ludzi, do¶wiadczaj±cych problemów ze znalezieniem odpowiedniego zatrudnienia i obserwuj±cych pogarszaj±c± siê sytuacjê ekonomiczn± we w³asnych krajach. Przez te dzia³ania chc± sobie przywróciæ wiarê w to, ¿e zachowali jeszcze realny wp³yw na otaczaj±c± ich rzeczywisto¶æ. W istnienie i realno¶æ takiego wp³ywu zaczêli ju¿ istotnie w±tpiæ przygl±daj±c siê np. nie zawsze uzasadnionemu - poziomem wiedzy, innowacyjno¶ci pracowito¶ci czy poziomem odpowiedzialno¶ci spo³ecznej - bogaceniu siê akcjonariuszy banków czy ich kadry zarz±dzaj±cej. I to, w ich ocenie, bogaceniu siê kosztem przeciêtnych klientów tych instytucji, którym w dodatku utrudniaj± one dostêp do po¿±danych produktów bankowych takich jak np. kredyty mieszkaniowe.

Ró¿nie bywa ze skuteczno¶ci± takich protestów.
Dzisiaj tego typu protesty, zamieszczane przyk³adowo na portalach spo³eczno¶ciowych jak Facebook, rozchodz± siê b³yskawicznie, i zyskuj± szeroki odd¼wiêk spo³eczny. Zdarza siê nawet, ¿e tworz±ce siê w ten sposób nieformalne grupy protestuj±cych klientów wymuszaj± na bankach pewne ustêpstwa. Tak przecie¿ by³o podczas trwania akcji "Okupuj Wall Street", w wyniku której m.in. Bank of America wycofa³ siê z podwy¿ek op³at za u¿ytkowanie kart debetowych. Braku zaufania, z którym mamy obecnie do czynienia, nie ogranicza³abym te¿ tylko do instytucji finansowych. Jak to uj±³ laureat nagrody Nobla Joseph Stigliz: "pojawi³a siê nowa pewno¶æ tj. pewno¶æ i zaufanie do tego, ¿e sytuacja siê pogorszy". Miejmy nadziejê, ¿e wci±¿ dysponujemy odpowiednimi motywacjami, predyspozycjami i narzêdziami organizacyjnymi, kontrolnymi i nadzorczymi, ¿eby to zaufanie mog³o byæ odbudowane.

Wywo³uje to pytanie czy zawini³y tu zbyt szczegó³owe regulacje ograniczaj±ce dzia³ania wolnorynkowe czy ich brak?
Problem jest na pewno z³o¿ony. Wielokrotnie ju¿ przecie¿ w ró¿nych gremiach dyskutowano czy przyczyn± kryzysu z roku 2008 by³a zbytnia deregulacja czy te¿ nadmierny interwencjonizm. Wed³ug jednych teorii przyczyny wszystkich kryzysów wynikaj± z ingerowania w rynek lub z samej istoty cyklu ekonomicznego, w którym po okresie wzrostu przychodzi okres spadku. Wed³ug innych wszystkie kryzysy zdarzaj± siê w okresach deregulacji rynków, kiedy nikt nie sprawuje nad nimi kontroli. Dzisiaj, gdy ca³y ¶wiat pokryty jest gêst± sieci± wielokierunkowych powi±zañ ekonomicznych, prawnych i politycznych, a decyzje podejmowane w jednym miejscu wywo³uj± niemal natychmiastowe konsekwencje w innej czê¶ci ¶wiata, niezbêdna jest troska decydentów o zapewnienie bezpieczeñstwa (tak¿e prawnego) funkcjonowania spo³eczno¶ci, w tym lokalnych, oraz ich cz³onków.

Globalizacja finansów znalaz³a siê poza jak±kolwiek kontrol±.
Na d³ugo przed oficjalnym og³oszeniem "¶wiatowego kryzysu finansowego" widoczne by³o niedopasowanie czy wrêcz brak ponadnarodowych instytucji i narzêdzi nadzorczych nad powsta³ym (m.in. w wyniku zgód wydawanych przez uprawnione organy regulacyjne poszczególnych pañstw i obszarów) i funkcjonuj±cym europejskim i globalnym systemem finansowym. Mia³o siê wra¿enie jakby kto¶ zapomnia³, czym tak naprawdê s± banki i instytucje finansowe, jakimi mo¿liwo¶ciami dysponuj±, na jakich potê¿nych transgranicznych obszarach prowadz± swoj± dzia³alno¶æ, jak wielu ludzi zatrudniaj± i jak ¶ci¶le losy milionów tzw. przeciêtnych obywateli zale¿± bezpo¶rednio i/lub po¶rednio od ich prawid³owego i rzetelnego funkcjonowania. Przede wszystkim za¶ o tym, ¿e banki s± instytucjami komercyjnymi, nastawionymi na generowanie zysku dla swoich akcjonariuszy i kadry zarz±dzaj±cej. Oni za¶, dzia³aj±c globalnie czy ponadnarodowo, maj±c dostêp do szeregu niedostêpnych dla innych uczestników rynku informacji sami definiuj± tak geograficzne jak i produktowe centra zysków, okre¶laj±c ich oczekiwan± wysoko¶æ. To wszystko, ze wzglêdu na rolê jak± odgrywaj± banki, powinno podlegaæ zdefiniowanemu i wnikliwemu nadzorowi. Joseph Stiglitz w 2008 r. stwierdzi³, ¿e: "Upadek Wall Street pokazuje ¶wiatu, ¿e pewien sposób funkcjonowania gospodarki jest nie do utrzymania. Ludzie dochodz± do wniosku, ¿e ten model nie dzia³a. To, co siê dzieje, jest znakiem, ¿e nawo³ywania do liberalizacji rynków finansowych by³y b³êdne". W pe³ni podzielam ten pogl±d.

Czy dzia³ania ratuj±ce strefê euro, nie maj± w rzeczywisto¶ci na celu ochronê interesów banków zaanga¿owanych w obligacje zad³u¿onych pañstw.
Je¿eli banki czy instytucje finansowe s± podmiotami prowadz±cymi dzia³alno¶æ gospodarcz± skierowan± na osi±gniêcie zysku dla swoich akcjonariuszy brak jest racjonalnych argumentów, w tym prawnych, przemawiaj±cych za niedopuszczaniem przez struktury pañstwowe czy ponadnarodowe do ich upad³o¶ci. Przecie¿ realny brak takiego zagro¿enia doprowadza do beztroski czy wrêcz arogancji w podejmowanych decyzjach, tak u osób zarz±dzaj±cych bankami jak i w¶ród ich dominuj±cych akcjonariuszy. To zjawisko jest szczególnie widoczne w miêdzynarodowych strukturach banków i instytucji finansowych. Wszyscy zainteresowani, na których wskazywa³am, nabieraj± bowiem przekonania, ¿e bez wzglêdu na to co zrobi±, ile i jak wadliwych produktów bankowych wprowadz± na rynek etc. de facto nie ponios± ¿adnego ryzyka maj±tkowego czy osobistego. Dysponuj± przecie¿ wykupionymi dla siebie, na koszt wskazywanych instytucji, polisami ubezpieczeniowymi albo tzw. listami gwarancyjnymi, które otrzymali od swoich dominuj±cych akcjonariuszy zwalniaj±cymi ich od jakiejkolwiek odpowiedzialno¶ci w zamian za wykonywanie wydawanych im poleceñ, a bankom przecie¿ nikt nie pozwoliæ upa¶æ. Pojawia siê tylko pytanie - dlaczego? Dlaczego zyski banków s± zyskami ich akcjonariuszy i kadry zarz±dzaj±cej, a ryzyko i koszty powsta³e w wyniku wadliwych, czy spowodowanych nadmiern± chêci± zysków dzia³añ lub zaniedbañ maj± byæ wspólnym ryzykiem spo³ecznym?

Gdy bankrutuje firma, wiadomo czym to siê koñczy. A co w praktyce oznacza niewyp³acalno¶æ pañstwa?
Bankructwo pañstwa oznacza, ¿e rz±d przestaje regulowaæ swoje bie¿±ce zobowi±zania - wyp³acaæ zasi³ki, emerytury etc., zawiesza równie¿ obs³ugê d³ugu wewnêtrznego. Pañstwo nie mo¿e tak¿e pozyskaæ zewnêtrznego finansowania by wywi±zywaæ siê ze swoich, w tym bie¿±cych zobowi±zañ. W³adze musz± oszacowaæ czy przyj±æ warunki wierzycieli - co z regu³y wi±¿e siê z olbrzymimi ciêciami i wyrzeczeniami dla obywateli, czy przestaæ obs³ugiwaæ d³ug, czyli og³osiæ bankructwo. Opisywane scenariusze nie s± niczym nowym, wielokrotnie mieli¶my w historii ¶wiata z takimi sytuacjami do czynienia. Konkretne kraje bankrutowa³y, o ile wcze¶niej nie zdecydowa³y siê na trudn± drog± restrukturyzacji i reform. Przyk³adem kompleksowej i d³ugofalowej strategii na wychodzenie z kryzysu na poziomie pañstwa jest Urugwaj, który ucierpia³ w 2001 r. w kryzysie argentyñskim i - zamiast skorzystaæ z pomocy Miêdzynarodowego Funduszu Walutowego - zdecydowa³ siê sam negocjowaæ z wierzycielami warunki sp³aty zad³u¿enia. W ten sposób zamiast rozwi±zania miêkkiego, wybra³ "twarde" polegaj±ce na restrukturyzacji d³ugu i wprowadzaniu trudnych reform na poziomie pañstwowym i spo³ecznym. Dziêki takiemu podej¶ciu oraz dojrza³o¶ci wierzycieli wyszed³ z opresji. Tego typu rozwi±zanie ekonomista John Taylor rekomenduje obecnie dla Grecji. Oczywi¶cie w tym ostatnim przypadku sytuacjê komplikuje niepewno¶æ na rynkach finansowych, kryzys oraz przynale¿no¶æ Grecji do unii walutowej.